Powszechnie dostępna broń? cz. II

Prawie rok temu pisałam o statystykach na temat powszechnie dostępnej broni. Był to post czysto obiektywny, z zaledwie krótkim podsumowaniem statystyk. Możecie do niego wciąż sięgać, bo długo zbierałam wszystkie potrzebne dane. Ale dzisiaj porozmawiamy o broni inaczej. Chodźcie, czeka na Was dużo ciekawych faktów!

pif paf

Dzisiaj porozmawiamy o tym, dlaczego broń powinna być powszechnie dostępna, analizując argumenty przeciwników takiego rozwiązania.

Argumenty przeciwników broni

Na początku przyjrzyjmy się głównemu argumentowi przeciwników broni, jakim są ataki z bronią, to znaczy wszelkiego typu strzelaniny, głównie w wykonaniu jednego-dwóch napastników zabijających kilkanaście bezbronnych (!) ofiar. W większości przypadków do takich strzelanin dochodzi w miejscach, w których nie można mieć broni. Przykłady:

1. Głośna w Europie sprawa z Andersem Breivikiem. Dla tych, którzy przespali bądź zdążyli zapomnieć, kim był Anders, przypominam: Norwegiem, który w 2011 roku dokonał dwóch zamachów terrorystycznych – na siedzibę premiera (samochód-pułapka, osiem ofiar śmiertelnych, piętnaścioro rannych) i na obóz młodzieżówki norweskiej Partii Pracy. W tym drugim zamachu zginęło sześćdziesiąt dziewięć osób, a sto dziesięć zostało rannych. Oczywiście korzystał z broni palnej. Dlatego przeciwnicy broni namiętnie wykorzystują ten argument. Oczywiście mylą się niemiłosiernie.

W Norwegii broń jest dostępna tylko z pozwoleniem. Nie jest ją bardzo ciężko zdobyć (czego dowodzi 31,3 szt. broni na 100 mieszkańców), ale trzeba mieć do tego ważny (i oficjalnie udokumentowany) powód, taki jak polowania lub strzelectwo sportowe. Broń tę trzeba trzymać w zamknięciu i nie można jej nosić przy sobie, chodząc na przykład po ulicy. Albo, na przykład, będąc na obozie młodzieżowym.

Breivik posiadał legalną broń w celu strzelectwa sportowego. Pewnie naprawdę jakiś czas strzelał sportowo, bo to musiało być oficjalnie udokumentowane, ale to nie jest istotne w tej historii. Istotne jest, że możliwe, że ktoś na tej wyspie, na której był przeprowadzony obóz, też miał broń – ale legalnie, w domu. Możliwe, że gdyby mógł, to wziąłby ją ze sobą. Możliwe, że gdyby ją wziął, to on, lub ktoś inny, zdołałby powstrzymać Breivika przed dalszą masakrą. A tak to chodził po wyspie przez PÓŁTOREJ GODZINY (tak!), pewien, że nic mu nie grozi. Bo nic mu nie groziło. Nikt nie miał szans zaatakować go nożem ani niczym. Był niezniszczalny.

2. Sprawa całkiem niedawna – strzelanina w San Bernardino. Doszło do niej 2 grudnia 2015 roku. Sprawcami było małżeństwo obywateli amerykańskich pochodzenia pakistańskiego. Jak podaje jak zawsze niezawodna Wikipedia, „Podczas świątecznego przyjęcia dla pracowników ośrodka, które zgromadziło około 100 osób, Syed Rizwan Farook wraz ze swoją żoną Tashfeen Malik zastrzelili 14 osób, ranili kolejne 21, a następnie zbiegli z miejsca zdarzenia samochodem typu SUV”.

San Bernardino znajduje się w USA, w stanie Kalifornia. Przyjrzyjmy się więc prawu odnośnie broni w tym stanie. Są one uważane za jedne z najbardziej restrykcyjnych, więc coś jest ewidentnie na rzeczy. Aby legalnie kupić broń, trzeba zdać pisemny test. Ponadto, można kupować broń tylko ze specjalnej zaakceptowanej przez władze listy. Wszystkie (nawet prywatne, to znaczy jak chcesz, na przykład, sprzedać karabin sąsiadowi) sprzedaże broni muszą być przeprowadzone przez zaakceptowanego przez władze dealera (to znaczy on musi o tym wiedzieć, a informacja o tym trafia do specjalnej księgi), i wykonywane z dziesięciodniowym okresem przeczekania (w sumie to nie rozumiem nawet, po co to). W większej części Kalifornii (w tym w San Bernardino) zdobycie pozwolenia na noszenie broni (oczywiście ukrytej i tylko krótkiej) wymaga podania szeryfowi (lub szefowi policji) dobrego powodu na posiadanie tej broni i to on musi się zgodzić. W Kalifornii 21,3% obywateli posiada (legalną) broń.

Syed i Tashfeen cztery pistolety kupili legalnie. Dwa karabiny zdobyli nielegalnie od sąsiada. Przerobili je, by strzelały automatycznie i by dało się szybciej zmieniać magazynki (bo w Kalifornii jest prawo, które zabrania posiadania magazynków, które można wyciągnąć z broni po prostu ręką, serio, a do tego broń nie może być samopowtarzalna). Zgadnijcie, co spowodowało większe szkody. Faktem jest też, że małżeństwo to nie obawiało się kontrataku – byli przekonani, że większość osób to dobrzy obywatele, którzy nie mają pozwolenia na noszenie broni. Oni też byli niezniszczalni.

3. W 1991 roku w stanie Teksas odbyła się strzelanina, w której zginęły 23 osoby, a 20 zostało rannych. Niby wszyscy wiedzą, że w Teksasie właściwie można nosić broń jak się chce i robić z nią, co się tylko chce, ale ta strzelanina odbyła się w barze. W 1991 roku w Teksasie nie można było mieć broni w barze. I wiecie co? Kiedy pewien George wjechał do tego baru samochodem i zaczął strzelać, miał pewność, że nikt go nie zaatakuje. Jak poprzedni przestępcy, był niezniszczalny.

Najstraszniejsze jest to, że w środku była kobieta, która miała broń. Miała, ale w aucie na parkingu, bo była dobrą obywatelką i nie łamała prawa. Oboje jej rodzice zginęli w tym zamachu. Oboje. A ona nie mogła nic zrobić, mimo że miała broń. (Ej, ale czujecie to? Straciła oboje rodziców z myślą, że mogłaby to powstrzymać, gdyby nie głupie prawo.)

Po tym ataku była jedną z osób najbardziej zabiegających o to, by zmienić prawo. I udało jej się (dopiero w 1995, ale jednak). Brawo, Suzanna! Tak trzymaj!

Ponieważ aż zrobiło mi się smutno na myśl o biednych rodzicach Suzanny, teraz będzie kilka „weselszych” przykładów. (Nie będzie kwiatków ani jednorożców, ale będą odważni misjonarze i  niedoinformowani terroryści). Te przykłady są z kolei argumentami dla tych, którzy twierdzą, że nie czuliby się bezpiecznie w państwie, w którym każdy może mieć broń i nosić ją zawsze przy sobie. I dla tych, którzy uważają, że wszelkie imprezy masowe skończyłyby się wtedy tragicznie. A także dla tych, którzy uważają, że większość ludzi jest zła (i ma, nie przymierzając, sumienie Breivika) i gdyby broń była powszechnie dostępna, to byłoby więcej strzelanin. Otóż nie, moi drodzy, wszyscy się mylicie.

4. Masakra w kościele św. Jakuba może nie brzmi optymistycznie, ale posłuchajcie, co się wydarzyło. W 1993 roku do wspomnianego kościoła (który znajduje się RPA) podczas nabożeństwa weszło dwóch mężczyzn, którzy wyrzucili kilka granatów (M26) i zaczęli strzelać z karabinu R4. Zabili 11 osób i zranili 58 (pewnie większość przez granaty). A potem… uciekli! Dlaczego? Bo jeden z misjonarzy, odważny Charl van Wyk, wystrzelił z pistoletu i zranił jednego z atakujących. Był jeden i miał tylko pistolet, który nijak miał się do karabinu, ale mimo wszystko oni uciekli.

Aby mieć broń w RPA, trzeba mieć pozwolenie. Aby mieć pozwolenie, trzeba mieć dobry powód, by posiadać broń. Napastnicy mieli ją prawdopodobnie dlatego, że byli członkami zbrojnej części ruchu nacjonalistycznego. Atakowali kościół, bo byli tam biali. Ponoć czarni nie mogą być rasistami, ale ci chyba nimi byli.

5. Atak na ulicach Izraela w roku 1991 spowodowało trzech uzbrojonych w karabiny maszynowe i granaty terrorystów. Otworzyli do przechodniów ogień na placu w Jerozolimie i zabili jedną osobę. Tylko jedną, bo od razu zostali zaatakowani przez cywilów. Później jeden z ocalałych terrorystów wspominał, że nie mieli pojęcia, że Izraelczycy mogą legalnie nosić ukrytą broń i że dlatego zaatakowali. Gdyby wiedzieli, to by nawet nie próbowali, bo by się po prostu bali.

Po więcej takich przykładów uderzajcie tutaj, bo są naprawdę dobrze opisane, więc polecam! My tymczasem zajmiemy się innymi problemami osób, które są nieprzychylne broni.

Spotkałam się z opinią, że pistolet w Twojej ręce będzie na nic, jeśli przestępca strzeli do Ciebie pierwszy. Tak, to prawda. Ale pistolet w ręce innego człowieka niedaleko powstrzyma tego przestępcę od zabicia/zranienia kolejnych ludzi. Jak dla mnie jedna osoba ranna to zdecydowanie lepiej niż sześćdziesiąt ofiar. To widać też we wcześniej przytoczonych przeze mnie przykładach.

Część ludzi uważa, że powszechny dostęp do broni jest nie na miejscu, bo większość by nie wiedziała, jak z tej broni korzystać. I że w razie jakiegoś ataku wciąż by tego nie wiedziała i by skrzywdziła siebie bądź niewinną osobę. Jeśli tak uważasz, to posłuchaj mnie teraz uważnie. Czy jak kupujesz sobie nowy sprzęt (ale taki zupełnie nowy, z którego nigdy wcześniej w życiu nie korzystałeś), to wiesz, jak z niego korzystać? Nie? W takim razie lepiej go nie kupuj, bo przecież nie ma szans, żebyś się tego nauczył. Ludzie nie potrafią się uczyć. W ogóle. A gdyby sobie kupili broń, to na pewno nie nauczyliby się z niej korzystać, bo tylko lamerzy tak robią. Prawdziwi twardziele odpalają pierwszy raz w życiu telewizor, nie patrząc na instrukcję obsługi, i strzelają z broni, nie wiedząc, jak ona działa. Tylko lamerzy uczą się strzelać.

Niektórzy też twierdzą, że powszechny legalny dostęp do broni tylko ułatwiłby „tym złym” dostęp do broni, bo łatwiej by ją było zdobyć. Zapytajmy o to jakiegoś złego osobnika. Na przykład takiego, który razem z kumplem zabił trzynaście osób i zranił dwadzieścia jeden w Columbine w stanie Kolorado. Był nastolatkiem i strzelał do swoich kolegów szkolnych i nauczycieli. Jeden karabin kupiła im pełnoletnia koleżanka, a drugą kupili sami nielegalnie. Do masakry doszło w dniu, w którym prawo zabraniające noszenia przy sobie broni w szkole weszło do życia. Wiecie, kto zabiegał o to prawo? Dylan, czyli jeden ze sprawców tego zdarzenia. Pisał listy do władz. I udało mu się zdobyć to prawo. I wtedy zaatakował, wiedząc, że jest niezniszczalny.

Najzabawniejszym dla mnie argumentem jest chyba „Przecież możesz zadzwonić na policję”. No tak, pewnie, że możesz. A oni przyjadą godzinę i sześćdziesiąt ofiar później. Rzeczywiście super. Tak samo możemy mówić, że nie powinno się reanimować chorych, bo przecież można zadzwonić po pogotowie. A chory w tym czasie umrze. Naprawdę chcesz żyć w świecie, w którym mordercy są niezniszczalni do czasu przyjazdu policji, a resuscytować może tylko specjalista?

Większość spraw można rozwiązać po prostu rozmową. No tak, oczywiście. Ale nie, gdy jesteś na muszce groźnego i nieobliczalnego mordercy. Myślę, że on nie będzie cię słuchał.

Powinniśmy przeciwdziałać przemocy, żeby broń nie była potrzebna. Pewnie, ja też chciałabym żyć w świecie kwiatuszków, jednorożców, tęcz i wszechogarniającej miłości, ale jestem realistką i wiem, że nie wszyscy ludzie by się do tego stosowali. Żeby zmienić społeczeństwo, trzeba by było wszystkich eksterminować i stworzyć je od nowa. W tym świecie wolałabym posiadać broń.

A co z dziećmi używającymi broni swoich rodziców? Osobiście mam wrażenie, że to samo, co z dziećmi używającymi ostrych noży swoich rodziców – czy ktokolwiek, kto myśli, trzyma ostre noże w miejscu dostępnym dla 4-latka? Nie, nie trzyma. A jeśli trzyma, to uczy dziecko, że nie można ich ruszać. Pokazuje, jak działają. Edukuje je w tej kwestii. Tak samo wyobrażam sobie rozgarniętego rodzica pokazującego dziecku broń – dziecko wtedy wie, jak się z nią obchodzić i wie, co ona robi. Tak dzieci „działają” na przykład w Teksasie. Oczywiście, zdarzają się wypadki, kiedy dziecko zrobi sobie lub komuś krzywdę z pomocą broni, ale to są przypadki. Równie dobrze mogłyby się nadziać na nóż. Lub, powiedzmy, przeciąć się piłą czy siekierą. A nikt nie zabrania ich posiadać. Ja wiem, że bronią palną jest łatwiej, ale to tylko znaczy, że trzeba ją chronić bardziej. Dla chętnych załączam ten przerażający film pokazujący siedmiolatka posługującego się bronią:

Nie znalazłam więcej argumentów przeciwników broni, ale jeśli Wy trafiliście kiedyś na jakieś, to dajcie znać, na pewno się z nimi rozprawię. Jeśli będzie ich wystarczająco, to nawet zrobię z tego część trzecią. Tymczasem to koniec na dziś.


Spodobał Ci się ten wpis? Udostępnij go na Facebooku! Podeślij wszystkim znajomym bronio-sceptykom i koniecznie daj nam znać, co o nim myślisz!

Polub nas na Facebooku i obserwuj na instagramie, by nie przegapić kolejnych wpisów.


Bibliografia:

[1] https://en.wikipedia.org/wiki/Gun_politics_in_Norway
[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamachy_w_Norwegii_%282011%29
[3] https://pl.wikipedia.org/wiki/Strzelanina_w_San_Bernardino
[4] https://en.wikipedia.org/wiki/Gun_laws_in_the_United_States_by_state
[5] https://en.wikipedia.org/wiki/Gun_violence_in_the_United_States_by_state
[6] https://pl.wikipedia.org/wiki/Strzelanina_w_barze_Luby’s_w_Killeen
[7] https://en.wikipedia.org/wiki/Saint_James_Church_massacre
[8] http://www.hoplofobia.info/strefy-smierci/
[9] https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_Columbine_High_School
[10] Philip J. Eveland, Distorted Landscape: A Critique of Leftist Narratives in Media and Politics (str. 80)

Reklamy

Informacje o Edzia

Studentka informatyki, która w wolnym czasie lubi biegać po lesie z karabinem. Nałogowo czyta powieści Stephena Kinga (i nie tylko) i pije herbatę. Jest wytrzymała, systematyczna i punktualna. Można o niej powiedzieć, że jest wzorową uczennicą, grzeczniutką i milusią. Ci, którzy tak mówią, nie widzieli jej z karabinem w ręku. Jeśli Cię nie lubi, lepiej uciekaj albo od razu skocz z mostu. Pomimo trójki młodszego rodzeństwa uwielbia dzieci. Najchętniej kupiłaby grupkę małych Murzyniątek i niańczyłaby je. Mistrzyni Photoshopa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Powszechnie dostępna broń? cz. II

  1. Pingback: Powszechnie dostępna broń? | Blog Niewidzialnych

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s