Zima w górach z psem

Dziś nietypowo, bo wpis pisałem wczoraj (znaczy dzisiaj), a teraz właśnie konfrontuję moją wiedzę wyniesioną z drużyny i wiadomości z neta zamieszczone we wpisie z naturalnymi warunkami (taka Świdrcepcja). Ogółem moje dzisiejsze wypociny będą traktować o spędzeniu paru dni z najlepszym przyjacielem człowieka (czyli psem). Dzięki temu, że w Dolnośląskim ferie trwają w najlepsze, ja w końcu korzystam z upragnionej pełnoletności („Nie, młody, nigdzie nie jedziesz bez taty, bo jesteś niepełnoletni.”~mama Świdra 2014) i jadę w góry z psem. Gdy czytacie ten wpis, ja już popierniczam od paru ładnych godzin po Rudawach Janowickich.

???????
Po co ja tam biorę psa?

By nie czuć się samotnym. Poza tym, mój pies na Wigilię mi powiedział, że chciałby pojechać w góry ze swoim właścicielem. No i od dawna czytałem o dogtrekkingu i w końcu chcę zrealizować ambitny plan wycieczki z małym, kudłatym, samobieżnym grzejniczkiem do stóp.

Co to jest ten dogtrekking?

Dogtrekking to dłuższy spacer z psem z elementami marszu na orientację. Może być rekreacyjny (to co ja robię w czasie, gdy Wy czytacie) albo sportowy (chodzenie po punktach kontrolnych na czas).

Dobra, gdy poopowiadałem już o dogtrekkingu, to teraz trochę rad wujcia Świdra.
Co wziąć zimą w góry, idąc z psem?
Powinniśmy naszykować sobie:
-zapas ok 3,5-4 litrów wody, by starczyło także dla naszego czworonoga,
-ciepłą herbatę do termosu,
-dodatkową  suchą zmianę ciuchów zabezpieczonych przed wilgocią,
-GPS z zaznaczonym najbliższym punktem, w którym ktoś udzieli nam pomocy,
-telefon z zapisanym nr. GOPRu,
-busolę turystyczną,
-drugi polar,
-wdzianko dla psa, gdyby jemu też zaczęło się robić zimno (jak nie macie niczego specjalnego, to użyjcie polarowej szalokominiarki <buffa>),
-zapasowe rękawiczki i cienką czapkę,
-główne rękawiczki (najlepiej parę wewnętrznych bawełnianych i zewnętrznych nieprzemakalnych) i czapkę (ja używam wojskowej uszanki),
-gogle z filtrem UV (gogle, by wam nie zawiewało śniegu w oczy, z filtrem dla ochrony oczu przed promieniami słonka odbitymi przez śnieg),
-apteczkę (koniecznie wyposażoną w folię NRC),
-palnik,
-„żelazną rację żywnościową” gdybyście utknęli gdzieś w górach i musieli przetrwać dłuższy czas,
-latarkę czołówkę,
-zapasową latarkę na dynamo,
-zapasowe baterie do czołówki,
-zapasowe baterie do GPSu,
-mapę zabezpieczoną przed wilgocią,
-żarełko (młodzież powinna wziąć zapasy mające ok. 3500 kcal/ dzień),
-żarełko dla psa,
-zewnętrzną nieocieplaną odzież wodoodporną,
-wewnętrzne warstwy odzieży (po kolei: bielizna termiczna, ubranie wierzchnie, ocieplacz pod odzież wodoodporną),
-karimatę (w razie postoju),
-wodoodporny pokrowiec na plecak (nawet cordura kiedyś przemoknie na śniegu),
-miskę dla psa,
-smycz dla psa,
-uprząż dla psa,
-psa,
-książeczkę zdrowia psa z potwierdzeniem ważności szczepienia na wściekliznę
-dokumenty zabezpieczone przed wilgocią,
-hajs na balangi w miejscu docelowym,
-scyzoryk,
-zestaw do szycia,
-dobre buty zimowe (mon 928- polecam!),
-coś pod szyję (bo przemarzniecie na kość),
-papier toaletowy,
-tony zapasowych skarpetek zabezpieczonych przed wilgocią,
-śpiwór (jeśli w schronisku nie mają pościeli albo chcecie spać gdzieś indziej).??????????????

Wszystko spakujcie do plecaka w foliowych workach (poza psem). Wtedy będziecie pewni, że nic nie zamoknie.

Przydałoby się też zadzwonić do schroniska i sprawdzić, czy pies może tam przebywać. (W Szwajcarce może, już dzwoniłem.)

Pamiętajcie o tym, by wychodzić w góry w grupie co najmniej dwóch osób, inaczej wasza wyprawa może być bardzo niebezpieczna. Wystarczy, że się poślizgniecie i złamiecie nogę, a upadając na skałę rozbijecie telefon i możecie mieć bardzo poważny problem. Nawet najbardziej doświadczeni survivalowcy i traperzy rzadko kiedy wychodzą zimą w góry w pojedynkę.

A gratis macie moje zdjęcie w secie prawdziwego zimowego komandosa i aviatorkach z różowymi oprawkami sprzed dwóch lat.
niepełnoletni


Spodobał Ci się ten wpis? Udostępnij go na Facebooku!

Polub nas na Facebooku i obserwuj na instagramie, by nie przegapić kolejnych wpisów.

Reklamy

Informacje o czlowiekktorybylczolgiem

przyszły reporter (jak się uda), pasjonat historii i dusza towarzystwa. Uwielbia wszystko, co związane z militariami, godzinami może mówić o czołgach. Ma głowę pełną pomysłów, które stara się na bieżąco zrealizować. Uwielbia lasy, chciałby kiedyś sobie kupić jeden i nigdy z niego nie wychodzić. Gdyby nie było to niepoprawne społecznie obrósłby mchem i został drzewem. Zawsze nosi ze sobą apteczkę pierwszej pomocy i śpiewa pod prysznicem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Taktyka&outdoor i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s