Wielka Fabularna Wymiana Kompozytu II – „Mrozy Smutberii” (relacja)

W ostatnią niedzielę, 7 grudnia, na wrocławskim poligonie na Sołtysowicach odbyło się niesamowite wydarzenie. Wielka Fabularna Wymiana Kompozytu to organizowany przez Świdra i resztę 108 Wrocławskiej Drużyny Starszoharcerskiej całodzienny LARP ASG, w czasie którego gracze stają po dwóch stronach fikcyjnego konfliktu w zmyślonym państwie. Była to już druga edycja WFWK, a co się działo, dowiecie się z relacji poniżej.

DSCI0118

Tym razem akcja rozgrywała się na dalekiej i mroźnej Smutberii. To tam, na terenie Bardzo Źle Prosperującego Państwa (BZPP), zaczęła nielegalnie wydobywać ropę korporacja „Fransgaz”. Między BZPP a Fransgazem wspieranym przez najemników i wojska rodzimej Białoflagii wybucha wojna, a miejscowi, widząc nadarzającą się okazję, postanawiają utworzyć własne państwo – Królestwo Hamburgerii z Wanią Iwanowiczem Pikselowem  na czele. Królestwo Hamburgerii jest neutralne dla obydwu stron konfliktu, ale można ich przekupić, płacąc w miejscowej walucie – Tanich Batonach.

Dużo Tanich Batonów *bogactwo*

Więcej informacji dotyczących fabuły, a także śmieszne ogłoszenia, konstytucję Hamburgerii i biografię Pikselowa można było znaleźć w gazetce, jednak wydarzenia pokazały, że nikt jej tak naprawdę nie przeczytał. Bardzo się nad nią napracowaliśmy, więc wszystko znajdziecie [tutaj].

DSCI0129

Jeszcze niepodzieleni na ekipy

Odprawa zaczęła się o 8:30. Uczestnicy podzielili się na dwie drużyny – BZPP w mundurach w „kropki” i piksele (np. Multicam), Fransgaz w mundurach w klasyczne łaty (np. wz. 93, DPM). Królestwo Hamburgerii, czyli my, byliśmy dla rozróżnienia w mundurach w Marpacie. Przeczytaliśmy zebranym zasady rozgrywki, przydzieliliśmy każdej ze stron dowódcę i tłumacza na język Królestwa Hamburgerii, który jako jedyny mógł z Hamburczykami rozmawiać (choć nie bardzo to wyszło, jako iż ludzie szybko zapomnieli, że to on jest tłumaczem i że w ogóle jakiś tłumacz jest potrzebny, więc z nami rozmawiali dowódcy i właściwie wszyscy inni). Dowódcy dostali zadania w kopertach, które mieli otwierać o konkretnych godzinach, mapy i kilka gazetek, a także koordynaty ich baz, skąd mieli zacząć całą zabawę.

Mapa poligonu

Rozeszli się, każda drużyna w swoją stronę. Śmiesznie było tak patrzeć z drugiego piętra budynku (pałacu Hamburgerii), jak idą BZPP-owcy w swoich świecących i niemaskujących się mundurach w multicamie i nawet dwie (chyba) osoby w mundurach pustynnych. Zresztą Fransgaz wcale nie był lepszy, chociaż mam wrażenie, że ich było jednak trochę mniej widać. Choć może byli tak widoczni dlatego, że wszyscy szli po polu i wcale nie starali się ukryć? Ale post o najlepszych kamuflażach jeszcze kiedyś będzie, więc wtedy przekonamy się, który wybrać, by się maskować najlepiej.

DSCI0153

BZPP w swojej bazie

Po niecałych pięciu minutach BZPP-owcy szli w stronę pałacu. Jako iż w Konstytucji napisane jest, że kiedy cywil macha, należy mu odmachać prawą ręką, żeby podkreślić pokojowe nastawienie, pomachaliśmy BZPP-owcom, ale część z nich nam nie odmachała, a niektórzy odmachali ręką lewą, więc zaczęliśmy strzelać ze zdenerwowania. Nikt nie będzie łamał naszej konstytucji! Ubiliśmy tylko jednego człowieka, którego jego koledzy mogli opatrzyć i uzdrowić (takie były zasady opisane na początku), ale oni już byli daleko. Postanowiliśmy więc zagarnąć zaginionego BZPP-owca jako zakładnika. Nawet nam się nie opierał. Ale jako koledzy owszem. Niby o nim zapomnieli, ale po chwili przypomnieli sobie i po niego wrócili. Mogli oczywiście załatwić to pokojowo, ale oni woleli strzelać i nas powybijać. No okej, to ich decyzja. I tak wszyscy umarli (niestety wszyscy z naszej strony). Hm, to pewnie dlatego, że nas była szóstka, a ich mniej więcej dwudziestu. Po odbiciu zakładnika BZPP-owcy szybko poszli wykonywać swoje pierwsze zadanie, czyli zdobycie i wysadzenie rafinerii ropy naftowej bronionej przez Fransgaz. Żołnierze z BZPP mieli też w rafinerii znaleźć gazetkę ze zdjęciami alpak smutberyjskich. Jako iż mało uczestników strzelanki ją widziało, wersja rozszerzona znajduje się [tutaj].

DSCI0116

Rasputin

W następnym zadaniu brałam udział ja i Rasputin (Rasputin był duszpasterzem Hamburgerii). Mieliśmy zanieść obydwu drużynom zaopatrzenie, czyli kilka tysięcy Tanich Batonów. Rasputin szybko uporał się ze swoim zadaniem, lecz „moja” drużyna  (BZPP, którzy oprócz Tanich Batonów mieli dostać też flagę potrzebną przy jednym z następnych zadań) nie pojawiła się w strefie zrzutu. No cóż, ich strata. Nie kupią sobie pomocy od cywilów, a to my mieliśmy Wanię, który jako niemowlę wpadł do kotła z gorzałką, więc teraz można było go zabić tylko strzałem z granatnika, a zwykłe strzały nic mu nie robiły, chyba że się znudził i sobie poszedł. Wania w ogóle był dobry, bo miał pistolet wykonany ze złota, który strzelał na jakieś 3 metry, a czasami zdarzało mu się wyrzucać kulki pionowo w dół. Z tego pistoletu zabił aż sześciu przeciwników. Żeby nie było, miał też dobry karabin, który strzelał dużo dalej, ale wiadomo, w budynku są ograniczenia fpsów.

DSCF2435

Najlepszy pistolet – złoty *hajs*

obrazy

Dzieła i karabiny w letnim pałacu Pikselowa

Kolejne zadanie było podobne dla obu drużyn – wojska BZPP miały wykraść dzieło sztuki z konwoju Hamburgerii, a Fransgaz miał inne wykraść z pałacu. Konwój szedł dwa razy – raz było w nim dwóch naszych ludzi, ale nie spotkali nikogo na swojej drodze. Wtedy drugi raz poszliśmy ja, Rasputin i król Hamburgerii – Pikselow. Jak szliśmy, zobaczyliśmy wojska BZPP ustawione do zasadzki… ale na złej drodze. Postanowiliśmy pójść im na rękę i wrócić koło ich zasadzki. Zaszliśmy ich do tyłu. Mimo iż nie szliśmy zbyt cicho, nie zauważyli nas, a zasadzkę ustawili z każdej strony skrzyżowania, co nie jest najlepszym pomysłem, bo przy atakowaniu strzelają nie tylko w przeciwników, ale też w siebie nawzajem. Na wojnie nie ma czegoś takiego jak wyłączenie opcji friendly fire, pamiętajcie o tym. Nie byliśmy negatywnie nastawieni do BZPP, a oni mimo wszystko próbowali nas zatrzymać! Niedobrzy ludzie! Nie wiedząc, co mają teraz zrobić, bo nie było przy nich tłumacza (a jednak ktoś o nim pamiętał!), zabili nas i ukradli dzieło sztuki. Wróciliśmy więc do pałacu, który był miejscem naszego respawna.

DSCI0195

(myślą, że ich nie widać)

Pałac, jak się okazało, był zajęty przez wojska Fransgazu, które nas zabiły, jak tylko weszliśmy. Już drugi raz w ciągu dziesięciu minut. Ech… Fransgaz miał z pałacu tylko wykraść dzieło sztuki, lecz oni zajęli budynek i nie mieli zamiaru z niego wychodzić, a ponadto zapłacili nam, byśmy im pomagali. Może to przez to, że ich następnym zadaniem było zdobycie sztandaru wojsk BZPP, które stacjonowały na polu niedaleko? Ale jak mieli zdobyć sztandar, siedząc w budynku? Naprawdę myśleli, że BZPP ich zaatakuje? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, co się wtedy dokładnie działo ani co miało się dziać. W całym pałacu i okolicy zapanował kompletny chaos. Niby wydawało się, że BZPP chce zaatakować budynek, ale wciąż siedzieli daleko od niego w trawie. Niby Białoflagowcy (Fransgaz) się bronili, ale część z nich tylko stała na balkonach i rozmawiała, a część siedziała i ładowała kulki, i chyba nawet sam dowódca nie wiedział, co by chciał z nimi zrobić. Korzystając z zamieszania, postanowiłam sobie zrobić gastroprzerwę. Pijąc herbatkę, patrzyłam, jak Fransgaz próbuje jednak wyjść z budynku i zaatakować BZPP. Ostatecznie Białoflagowcy opuścili pałac i myślałam, że to oznacza chwilę ciszy, jednak do środka weszli żołnierze BZPP, którzy byli głodni i chcieli się podładować i przygotować do następnego zadania. W międzyczasie zapomnieli, kto nimi dowodzi (tak, naprawdę), więc wyznaczyliśmy im nowego dowódcę i kazaliśmy iść na kolejne zadanie – przejście z dziennikarką do charakterystycznego punktu i zrobienie sobie z nią zdjęcia. Po około półgodzinie wreszcie nastała cisza.

DSCI0214

Selfie z dziennikarką 🙂

Ach, cisza! Wreszcie chwila, by trochę odpocząć od chaosu i hałasu. Co jakiś czas kilka osób szło do pałacu, by wziąć jakieś swoje rzeczy, lecz w większości mieliśmy wszystkie trzy poziomy tylko dla siebie. Pobiegaliśmy trochę i pośmialiśmy się, ale trzeba było też przypilnować uczestników, by wiedzieli, co mają zrobić. A mogli nie wiedzieć, bo ostatnia wiadomość była zaszyfrowana (tak!). Były to tylko szyfry z „rodziny” GADERYPOLUKI, ale pamiętajcie – czytanie naszego bloga się opłaca (hehe, autoreklama).

DSCI0210

Ochrona VIPa – dziennikarki

Wyszliśmy w kierunku mostu, na którym miało być zdjęcie z dziennikarką, jednak spotkaliśmy jedną z drużyn po drodze. Szybko wróciliśmy do pałacu, bo następnym zadaniem było wykradnięcie króla Hamburgerii, więc chcieliśmy się przygotować. I byliśmy idealnie przygotowani. Może nawet byśmy się utrzymali jakieś pięć minut, gdyby nie to, że o godzinie 14, kiedy atak miał się zacząć, do budynku weszła niezorganizowana grupa wojsk Fransgazu. Wszystko byłoby okej, gdyby mieli na sobie okulary ochronne. Ale nie, oni wrócili „na obiadek”. Cóż, widać, kto nie umie szyfrów. W tym samym czasie wojska BZPP postanowiły zgodnie z planem porwać króla. Podeszły do zdezorientowanych Hamburgerczyków, powiedzieli nam, że nie żyjemy, po czym znaleźli króla i wyprowadzili z budynku.

Po podliczeniu wszystkich punktów za wykonanie zadań wojska BZPP wygrały z wynikiem 3:2 – porwanie króla pozwoliło im wygrać. Brawo!

Byłeś na WFWK2 i chcesz się podzielić swoimi wspomnieniami i wrażeniami? Napisz swoją historię – najfajniejszą akcję, najśmieszniejsze momenty – na blogowego facebooka do piątku, a zyskasz dozgonną edyciozaurową sympatię i dużo fejmu 🙂 Wasze historie pojawią się na blogu właśnie w piątek wieczorem.


Spodobał Ci się ten wpis? Udostępnij go na Facebooku!

Polub nas na Facebooku i obserwuj na instagramie, by nie przegapić kolejnych wpisów.


 

Zdjęcia z WFWK2
(Jeśli nie chcesz, żeby Twoje zdjęcie się tu znajdowało, daj nam znać)

Reklamy

Informacje o Edzia

Studentka informatyki, która w wolnym czasie lubi biegać po lesie z karabinem. Nałogowo czyta powieści Stephena Kinga (i nie tylko) i pije herbatę. Jest wytrzymała, systematyczna i punktualna. Można o niej powiedzieć, że jest wzorową uczennicą, grzeczniutką i milusią. Ci, którzy tak mówią, nie widzieli jej z karabinem w ręku. Jeśli Cię nie lubi, lepiej uciekaj albo od razu skocz z mostu. Pomimo trójki młodszego rodzeństwa uwielbia dzieci. Najchętniej kupiłaby grupkę małych Murzyniątek i niańczyłaby je. Mistrzyni Photoshopa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii ASG, Relacje, Wielka Fabularna Wymiana Kompozytu i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Wielka Fabularna Wymiana Kompozytu II – „Mrozy Smutberii” (relacja)

  1. Pingback: Blog Niewidzialnych ma już pół roku! | Blog Niewidzialnych

  2. Pingback: Blog ma rok! | Blog Niewidzialnych

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s