Druga relacja blogowego żeglarza

Piątek 7.11.14
Moja wachta rozpoczęła się o 5.20. Pilnowaliśmy żaglowca z Kubą,

chopin

Fryderyk Chopin/fryderykchopin.pl

przemiłym nauczycielem od biol-chemu. Zrobiliśmy sobie herbatkę i pogadaliśmy o Bornem i o broni. Ma wachcie nic się nie działo i o 6.40 poszliśmy spać. Godzinę później rozbrzmiała pobudka i było pół godziny do stawienia bandery. Po banderze śniadanie i prace bosmańskie – składaliśmy z Kacprami pościel. Jeden Kacper cały czas jęczy, że mu się coś nie podoba. Drugi, ten z samolotu, jest bardzo fajny. Moje prace bosmańskie trwały króciutko, więc teraz mam czas na pisanie. Z planu dnia wynika, że zaraz będziemy rozpakowywać żywność, a potem pójdziemy do muzeum Pabla Picassa. Po obiedzie będzie wycieczka rowerowa po najważniejszych częściach i zabytkach Malagi. Jutro wypływamy. Tak jak pisałam, po moich „pracach bosmańskich” przyjechała ciężarówka z żywnością. Ustawiliśmy się w rzędzie od niej do kuchni i przekazywaliśmy sobie skrzynie z jedzeniem. Nauczyciele pracują tu tak samo jak uczniowie, co jest bardzo fajne 3:) . Wszyscy są równi, nawet nie potrzeba używać „Pan” i „Pani”, bo to są ludzie tak jak my. Poza tym, przy stawianiu żagli myśli się o czymś innym niż forma grzecznościowa. Kiedy wszystkie skrzynie znalazły się w Kambuzie, zgłosiłam się na ochotnika do pomocy w kuchni. Trzeba było poukładać wszystko w lodówkach. Im szybciej to zrobimy, tym szybciej pójdziemy do muzeum Pabla Picassa. W końcu jakoś to ogarnęliśmy i poszliśmy w miasto. W muzeum przedstawiono największą i najważniejszą twórczość artysty i jego krótką biografię. Z przewodnikiem można było zrozumieć dziecinne bazgroły. Jednak mają trochę sensu. Najbardziej spodobał mi się komentarz samego Picasso dotyczący obrazu kobiety całującej ptaka: „wszyscy chcą to zrozumieć, może powinni spróbować usłyszeć?”. Każdy miał czas do 14.00 na zwiedzanie muzeum i pochodzenie po mieście. Ja z Zosiami poszłyśmy do paru sklepów (ehh, kobiety przyp. Świder) i porobiłyśmy zdjęcia architektury Malagi. Na Chopina zdążyłyśmy równo z dzwonkiem na obiad. Zjadłyśmy sobie rybkę i poszliśmy całą grupą do wypożyczalni rowerów. Widzieliśmy wiele ciekawych zabytków, między innymi: ratusz, dom Picassa, katedrę, arenę do walk byków i wielkie targowisko. Kupiłam na nim parę rzeczy (jeszcze raz ehh przyp. Świder). Po wycieczce znalazłam z Zosią WiFi, na nim przesiedziałyśmy większość wolnego czasu, dopóki pani ze sklepu nie ogarnęła, że kradniemy jej Internety. Po spacerze na plaży poszłyśmy objąć swoją wachtę, gdy inni będą jedli kolację. Na szczęście Bartek wachtujący przed nami był taki kochany, że został chwilę dłużej, więc mogłyśmy w pośpiechu zjeść. Po kolacji, na naszej wachcie przyszedł do trapu jakiś mężczyzna i zapytał się po polsku, czy może wejść. Okazało się, że jest oficerem żaglowca niemieckiej marynarki wojennej, urodzonym w Niemczech i mającym ojca ze Szczecina. O każdej osobie wyrażającej chęć wejścia na pokład musimy zgłosić naszemu oficerowi, co szybko zrobiłam. Dogadali się i jutro rano zwiedzamy ich żaglowiec, a oni nasz. Teraz, po wachcie, pomimo czasu wolnego i możliwości zejścia na ląd, uczyłam się i piszę tę relację.

Sobota 8.11.2014
Obudzono mnie o 7.00, mówiąc, że za 20 minut mam kambuz. Szybko się ogarnęłam i ruszyłam do pani Krysi. Od razu musieliśmy zabrać się do roboty. Ustawianie sztućców, talerzy, krojenie chleba i układanie szynki na półmiskach. Podczas śniadania obierałam z Wiką ziemniaki. Po długim sprzątaniu pozwolono nam iść z resztą załogi na statek Gorch Fock II. Oprowadzający nas oficer miał na mundurze naszywkę UN i wcześniej służył na statku w Libanie. Ten statek był niesamowity. O wiele większy, z nowocześniejszym sprzętem i przystojnymi marynarzami o aryjskich rysach 😉 . Widzieliśmy pomieszczenie, w którym mieściło się 40 kadetów podczas spania i koję kapitańską tej samej wielkości.

Gorch_Fock_Kiel_2001

Gorch Fock II/wikipedia

Po zwiedzaniu pierwsza zjawiłam się w kambuzie i zaczęłam pomagać przy robieniu kopytek. Bardzo dobrze robię i pani Krysia mnie polubiła. Podczas naszej pracy rozbrzmiał alarm do żagli, który nie dotyczy kambuza. Nasza załoga odcumowała żaglowiec i wypłynęliśmy z portu. Miałam nadzieję, że uwinę się z kopytkami, zanim wszyscy wejdą na reję, ale nadzieja była płonna. Pani Krysia wypuściła nas, jak schodzili z nich, ale przynajmniej byłam na stawianiu żagli. Bartek wszedł dzisiaj o jedną reję dalej, czego mu zazdroszczę. Na samej górze (bramsel) zaczęła mu kapać krew z nosa, ale i tak wytrwał do końca alarmu. Trochę pomogłam, zluzowałam kontrafał grotsztaksla i poszłam pod pokład. Była godzina 12, a o 13 miałam wracać do kambuza. Napisałam większość tej relacji i teraz czekam na 13. Pogadaliśmy sobie trochę, dowiedziałam się, że Bartek się urodził 13 stycznia 1998r. Znowu ogłoszono alarm do żagli, będą brasować do półwiatru. Ja sobie zostałam, nie będzie wchodzenia na reje. Przy i po obiedzie było pełno roboty. Noszenie, wnoszenie, usługiwanie i zmywanie. Po ponadgodzinnej harówce wyszłyśmy na pokład, by podziwiać piękne i górzyste wybrzeże Hiszpanii. Usiadłam na pokładzie i będąc wznoszona przez wysokie fale, pisałam dalej relację. Po pewnym czasie przeniosłam się na dziób, na którym pogadałam z Kacprem (fajnym) o mojej „wieśniackiej czapce” i nagle rozbrzmiał alarm do opuszczania statku. Zgodnie z wcześniejszymi instrukcjami wzięłam kamizelkę ratunkową i ciepłe ubranie i wyszłam na pokład. Na śmierć zapomniałam, do której tratwy jestem przydzielona, ale szłam za Zosią i trafiłam. Na miejscu mieliśmy krótki wykładzik i prezentację dotyczącą opuszczania statku. Zobaczyliśmy różne rodzaje flar i innych sygnalizatorów świetlnych, dowiedzieliśmy się, jak wodować tratwę i jakie rzeczy się w niej znajdują. Po alarmie poszłam pod pokład popisać sobie, ale wezwała nas pani Krysia, bo nie domyłyśmy paru rzeczy. Po dokładnym posprzątaniu usiadłyśmy ja, pani Krysia i Weronika przy herbacie. Podczas picia rozbrzmiał alarm do żagli, na który poszłam. Zostałam przydzielona do rei grotu, którego sklarowałam. Fajnie tak wisieć nad wzbierającymi falami. Przy i po kolacji była masa roboty. Znowu. Jednak tym razem nie miałam Wiktorii do pomocy, bo dostała choroby morskiej. Sprzątałam po 30 osobach. Źle się poczułam i poszłam spać.

Niedziela 9.11.2014
Wstałam o 4.10 i miałam wachtę nawigacyjną do 8.00. Nauczyłam się sterować, spać na deszczu i czyścić mosiężne dzwony. Dzień jak co dzień. Po naszej wachcie od razu bandera, śniadanie (jajecznica!) i czyszczenie rejonów. Z Bartkiem stwierdziliśmy, że nie będziemy pracować zgodnie z systemem, więc ogłosimy gdzieś niepodległość i zostaniemy ministrem obrony narodowej. Będziemy żyć z niskich podatków VAT i handlu dywanami. Oby szybciej, bo zaraz lekcje. Nasza czteroosobowa klasa ma lekcje w mesie załogowej. Dwóch osób nie będzie dzisiaj, bo jedna chora, a druga w kambuzie. Takich lekcji to jeszcze nie miałam. Zaczynają się o 10.00 i kończą o 18. Na początku były dwie matematyki, na których zorganizowaliśmy plan pracy na najbliższy czas. Razem z Zosią R. będę przerabiać prawdopodobieństwo, a później zajmę się bryłami obrotowymi. System jest taki – czytamy temat wcześniej, potem przerabiamy go z panią Izą. Po matematyce przyszedł czas na historię, na której robiliśmy praktycznie to samo. Potem geografia, przy której rozbrzmiał alarm do żagli. Weszłam w końcu na bobramreję, ale dzisiaj bardzo bujało. Wiszenia i huśtania się na wielkich falach nie da się porównać z niczym na lądzie. Po obiedzie przyszedł czas na inaugurację otwarcia roku szkolnego, co prawda trochę opóźniona, ale co tam. Poznaliśmy na nim podstawowe zasady szkoły. Było trochę żartów i się rozeszliśmy. Zaczęłam czytać temat z matematyki, ale nie zdążyłam skończyć, bo zaczął się obiad. W kambuzie pani Krysia robi rosół, kurczaka i ciasto na deser. Znów alarm do żagli, teraz tylko na brasowanie. Zrobiliśmy sobie z Karoliną (nauczycielką od ang) lekcję na dziobie. Bardzo przyjemnie tak uczyć się na morskim powietrzu. O następne lekcje też się uprosiliśmy na pokładzie, tym razem polski z drugą Karoliną. Ustaliliśmy, że sama mam przerobić część swojego materiału, a następnie przyjść do niej na sprawdzenie i omówienie. Mam polski wolny na gdzieś około trzy tygodnie. Po lekcjach zamiast odpoczynku dostaliśmy 4-godzinną wachtę nawigacyjną do 20.00, podczas której rozszalała się burza i było naprawdę ciekawie. Teraz dostaliśmy czas wolny do 4.00, a ja zmarnowałam już około 2 godziny. Pouczę się matmy i idę spać.

O autorze:

Agnieszka Bujak – niby nieduża wzrostem, ale za to wielka duchem, choć nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę. Ambitna; daje z siebie wszystko w każdej sytuacji. Jeśli tylko czegoś się podejmie, a pomysłów ma milion na minutę, już wiedz, że niedługo zamieni się to w złoto, diamenty i mundur w marpacie. Najbardziej na świecie kocha swojego kałasznikowa Piotrusia. Jest bardzo aktywna i lubi bezinteresownie pomagać ludziom. Mieszka Na Polance, ale woli las i wodę. Sprzedaje NAJLEPSZE wyrzutnie. Robi ładne rzeczy, czyta komiksy o małych kaczuszkach i podsłuchuje prysznicowe przyśpiewki pozostałych autorów.


Spodobał Ci się ten wpis? Udostępnij go na Facebooku!

Polub nas na Facebooku i obserwuj na instagramie, by nie przegapić kolejnych wpisów.

Reklamy

Informacje o czlowiekktorybylczolgiem

przyszły reporter (jak się uda), pasjonat historii i dusza towarzystwa. Uwielbia wszystko, co związane z militariami, godzinami może mówić o czołgach. Ma głowę pełną pomysłów, które stara się na bieżąco zrealizować. Uwielbia lasy, chciałby kiedyś sobie kupić jeden i nigdy z niego nie wychodzić. Gdyby nie było to niepoprawne społecznie obrósłby mchem i został drzewem. Zawsze nosi ze sobą apteczkę pierwszej pomocy i śpiewa pod prysznicem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Relacje i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s