Festiwal Nauki w WSO

Festiwal nauki trwa we Wrocławiu przez cały wrzesień. W tym czasie możecie posłuchać ciekawych wykładów ze wszystkich możliwych dziedzin, zwiedzić i wypróbować niedostępne dla większości ludzi laboratoria i podyskutować z uczonymi. Organizatorami akcji są wrocławskie uczelnie i filie szkół wyższych. W tym roku wybrałam się ze znajomymi do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych im. gen. Tadeusza Kościuszki. Według programu wydarzenia miały czekać na nas takie atrakcje jak wirtualne pole bitwy czy wybrane elementy walki w bliskim kontakcie. W dalszej części wpisu dowiecie się jak zachęcić ludzi do najszybszego wyjścia z prowadzonej przez Ciebie placówki.

LhJ

 

Wszyscy wszędzie

Pamiętaj! Jeśli chcesz zepsuć organizowaną przez siebie imprezę najlepiej zupełnie nie zajmować się ludźmi! Niech chodzą swobodnie po całej jednostce, nie wiedząc, gdzie i co się dzieje. Jeśli będą chcieli zapytać kogoś o drogę, to niech będzie to najbardziej gburowaty z twoich podwładnych i niech patrzy na nich z pogardą w oczach. Mają pałętać się od budynku do budynku, próbując znaleźć jakąś logikę w twoich działaniach.

Rób to gorzej niż rok temu

Organizujesz swoje wydarzenie co roku? Za żadne skarby nie zrób tego lepiej niż ostatnio. Niech ci, którym się podobało ostatnim razem, nigdy już do Ciebie nie wrócą. Zawsze postaraj się zepsuć choć jedną rzecz – zabroń używania sprzętu, z którego można było korzystać wcześniej, albo lepiej całkowicie usuń niektóre z atrakcji. Zamiast szybkiego kursu pierwszej pomocy zrób nudny wykład, a interaktywną grę z użyciem replik zmień na jednostronny pokaz.

Żadnych nowości

Ten sam wykład z tym samym gościem w tych samych ubraniach to coś pięknego! Nie próbuj zaskoczyć swoich gości, a jeśli już musisz, to coraz gorszą organizacją. Niech wiedzą, czego się spodziewać, przecież dodatkowe atrakcje mogłyby im się przypadkiem spodobać.


Hejty hejtami, ale tak naprawdę nie było najgorzej

Mogliśmy wziąć udział w strzelaniu dynamicznym z ASG na specjalnie przygotowanym torze i zobaczyć pokaz oczyszczania budynku przez żołnierzy. Zabawne w nim było to, że prezentujący mieli w kamizelkach naładowane po osiem hi-capów. Czego się nie robi dla widowiska? Następnie był wspomniany już wcześniej wykład z pierwszej pomocy. Widać było, że prowadzący zna się na rzeczy, szacunek dla niego, ale zupełnie nie umiał tego przekazać przeciętnemu Januszowi. Po piętnastu minutach słuchania naprawdę miało się dość. Nawet, jeśli jest się zainteresowanym tematem.

Na tym samym placu była możliwość założenia oporządzenia wcześniej robiących pokaz żołnierzy (o taaak, te przepocone hełmy), jednak mina pana zajmującego się tym stanowiskiem skutecznie mogłaby odstraszać niechciane ptaki na polu. Gimbaza, która oglądała z nami pokaz nie zapomniała zrobić sobie „selfiaka” z kevlarem na głowie. Jak już się napatrzyliśmy, poszliśmy na wystawę pojazdów wysokiej mobilności, gdzie znaleźliśmy trzy niedziałające graty, do których można było wejść i porobić sobie w nich zdjęcia. Po zabawie w małych czołgistów udaliśmy się w stronę Śnieżnika. Była tam wystawa broni – można było dotknąć i pozmieniać magazynki w karabinach AKM, Beryl, mini-Beryl, Tor, PK, bawić się granatnikiem RPG-7, moździerzem i pocelować z pistoletów WIST, GLOCK, PM-84 Glauberyt i innych. W sali obok ulokowano symulator strzelnicy, w której każdy mógł spróbować swoich sił w strzelaniu statycznym z urządzeń pistoletopodobnych. Kiedy już się znudziliśmy celowaniem do tarcz i zużywaniem nieistniejących naboi, przeszliśmy do pomieszczenia, w którym ustawiono coś na wzór okopów. Za jutowymi workami wypełnionymi czymś podobnym piasku znajdowały się cztery stanowiska z różnymi typami broni. Każdy mógł przyjąć postawę strzelecką i pobawić się w eliminowanie celów wyświetlanych na ekranie umieszczonym przed okopami. Było to bardzo realistyczne, ponieważ repliki wydawały głośne dźwięki, miały ruchome zamki i znaczny odrzut. W tym pomieszczeniu zabawa była przednia, ale według kolegi, który był tu co roku, w sali obok miał być większy rozpiernicz. Kiedy jednak tam przeszliśmy, okazało się, że czeka na nas jedynie pokaz. Oni grali sobie w te gry (wszyscy na jednym ekranie, jako zespół), a my mogliśmy jedynie patrzeć. To mnie mocno rozczarowało. Poza tą nieprzyjemnością nie dane nam było wsiąść do symulatora rosomaków, bo się coś zepsuło. Nigdzie nie było zapowiadanej gry i pokazu o nazwie „Paintball jako alternatywa w szkoleniu taktycznym” ani  elementów walki w bliskim kontakcie. Możliwe, że po prostu tam nie trafiliśmy, ale tutaj znów należy zwrócić uwagę na poziom organizacji.


DSCF1964

Strzelanie dynamiczne

unnamed (2)
Pokaz oczyszczania budynku

unnamed (4)

Hejtowany wcześniej wykład z pierwszej pomocy

unnamed (7)

Agnieszka w BWP-1 – wystawa pojazdów

unnamed (8)
 Kwintesencja szczęścia – wystawa broni

unnamed (9)
Hejcony pokaz

unnamed (10)
Sala z symulatorem rosomaków

Poza paroma potknięciami, można było się dobrze pobawić. Niesamowitą frajdę dało strzelanie na wirtualnej strzelnicy i wystawa broni, jednak po całym wydarzeniu spodziewałam się czegoś więcej.

Agnieszka Bujak – niby nieduża wzrostem, ale za to wielka duchem, choć nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę. Ambitna; daje z siebie wszystko w każdej sytuacji. Jeśli tylko czegoś się podejmie, a pomysłów ma milion na minutę, już wiedz, że niedługo zamieni się to w złoto, diamenty i mundur w marpacie. Najbardziej na świecie kocha swojego kałasznikowa Piotrusia. Jest bardzo aktywna i lubi bezinteresownie pomagać ludziom. Mieszka Na Polance, ale woli las i wodę. Sprzedaje NAJLEPSZE wyrzutnie. Robi ładne rzeczy, czyta komiksy o małych kaczuszkach i podsłuchuje prysznicowe przyśpiewki pozostałych autorów.

Zaglądajcie na bloga, bo w najbliższy piątek pojawi się tu coś ciekawego. Do zobaczenia!


Spodobał Ci się ten wpis? Udostępnij go na Facebooku!

Polub nas na Facebooku i obserwuj na instagramie, by nie przegapić kolejnych wpisów.

Reklamy

Informacje o czlowiekktorybylczolgiem

przyszły reporter (jak się uda), pasjonat historii i dusza towarzystwa. Uwielbia wszystko, co związane z militariami, godzinami może mówić o czołgach. Ma głowę pełną pomysłów, które stara się na bieżąco zrealizować. Uwielbia lasy, chciałby kiedyś sobie kupić jeden i nigdy z niego nie wychodzić. Gdyby nie było to niepoprawne społecznie obrósłby mchem i został drzewem. Zawsze nosi ze sobą apteczkę pierwszej pomocy i śpiewa pod prysznicem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Relacje i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s