Jakuby – Zgorzelec XVII wieku

Dzisiaj ruszamy z pierwszym postem Niewidzialnych! Dowiecie się, co się dzieje ze Zgorzelcem co roku w ostatni weekend wakacji oraz jak skutecznie poprowadzić kampanię wyborczą. Poznacie historię tradycji Jarmarku Jakubowego i naszą przygodę związaną z psychodelicznymi żyrafami. Dowiecie się też, jakie są skutki bitew na nożyki do papieru i wiele, wiele innych! Zapraszamy!

10406654_357631457735439_2582750200918964065_n

Jakuby

W ostatni tydzień wakacji, co roku, można pojechać do Zgorzelca i przenieść się w czasie! Nie wierzycie? Zaraz wam wytłumaczę. Kiedy obierasz sobie za cel środek Przedmieścia Nyskiego tego miasta, musisz w pewnym momencie minąć granicę, za którą samochody nie mają wstępu. Nagle zaczynasz sobie zdawać sprawę, że coś jest nie tak. Ludzie w skórach i bluzkach lnianych piją miód z kufli, jacyś podchmieleni mężczyźni w strojach rodem z „Krzyżaków” walczą na miecze, a kobiety w kwiecistych sukniach tkają i wypiekają podpłomyki. Nie zauważasz, kiedy znalazłeś się w samym środku tętniącego życiem XVII-wiecznego Zgorzelca. Możesz kupić upominki na jarmarku, nauczyć się czerpać papier i pisać jak skryba. Taka wyjątkowa przygoda czeka Cię na Jakubach, imprezie z wieloletnią tradycją, organizowaną wspólnie przez Zgorzelec oraz Goerlitz. W te wakacje rekonstruowaliśmy wszyscy XVII wiek i rozlewający się w tym czasie po Polsce potop szwedzki. Za każdym razem na Jarmarku Jakubowym goszczą ludzie poprzebierani w stroje z danej epoki, wszelkiego rodzaju artyści uliczni i sprzedawcy z kolorowymi straganami.

10698492_713386158742688_6904345863836737882_n

W tym roku pojechałem tam z Agnieszką w roli rekonstruktorów. Przebrany na wzór XVII-wiecznego Szweda mający w roli towarzyszki piękną cygankę przechadzałem się po rynku i byłem świadkiem wielu interesujących wydarzeń. Do Zgorzelca przyjechaliśmy w piątek wieczorem, choć sama impreza miała się zacząć dopiero następnego dnia. Trzeba było jednak pomóc w rozstawianiu obozu i wziąć udział w przekazaniu klucza do miasta. Po ułożeniu namiotów i przywiezieniu wozu, przeszliśmy z całą grupą rekonstrukcyjną w orszaku marszałka województwa Dolnośląskiego i burmistrza Zgorzelca. Reprezentowali oni nasze miasto i musieli się spotkać na moście granicznym ze swoimi Niemieckimi odpowiednikami. W pochodzie moją cygańską towarzyszkę wsadzono od razu na wóz z niewiastami, a mi pozostało tylko iść z muszkietem obok pojazdu ciągniętego przez dwóch Kozaków. Przejście z obozu na most nie trwało więcej niż dwadzieścia minut, mimo wielkiej ciżby pchającej się, by nas zobaczyć. Z przodu orszaku szli ludzie plujący ogniem, później rekonstruktorzy straży miejskiej Zgorzelca, następnie wojewoda, burmistrz oraz goście. Wszyscy w strojach z epoki.  Za nimi jechała na rydwanie ciągniętym przez Kozaków miss Dolnego Śląska. Za nią piechotą poruszał się oddział wojsk szwedzkich wraz z naszym „niewieścim” wozem. Po zwyczajowym przekazaniu trunków cały pochód udał się pod scenę niedaleko mostu. Tam burmistrz razem z wojewodą rzucili w tłum Jakubowe Grosze – pieniądze pamiątkowe wybijane co roku – i rozdali upominki wszystkim Jakubom przybyłym na tę uroczystość.

W sobotę, w obozie wojsk szwedzkich można było na własnej skórze poczuć historię. Huk wystrzałów i okrzyki kata niosły się po całym Bulwarze Greckim aż do mostu, a kolorowe namioty rzemieślników widziało się z niemieckiego brzegu Nysy. Wielokrotne burdy między Szwedami w ogródkach piwnych i przy straganach na deptaku dodawały całemu widowisku smaczku. Można było oglądać pokazy chorągwi i teatrzyk kukiełkowy wystawiany na cygańskim wozie. Na Jakubach poza obozem rycerskim było wiele innych atrakcji. Psychodeliczni ludzie-żyrafy, panowie jeżdżący na zabytkowych bicyklach, klauni i żywe rzeźby oraz festiwal teatrów ulicznych „Basker Bus”! Mnie chyba najbardziej podobał się występ pana, najpewniej pochodzącego z Dalekiego Wschodu, grającego na jakimś rodzaju fletu. Jako ciekawostkę dodam, że w czasie przemarszu wojsk szwedzkich jeden z ulicznych artystów wyzwał dowódcę Szwedów na pojedynek, mając do swojej dyspozycji jedynie nożyk do papieru. Wynik starcia możecie sobie wyobrazić. Wieczorem w obozie odbył się przepiękny pokaz ognia. Ludzie plujący ogniem z płonącymi kulami na łańcuszkach, zrobili niezły show. Przerażona widownia czasami odsuwała się od ogrodzenia obozowiska, myśląc, że zostanie poparzona. Oczywiście wszystko było bezpieczne.

Poranek trzeciego dnia upłynął pod znakiem deszczu. Dopiero około godziny 15 przejaśniło się na tyle, by ponownie rozpoczęły się żywe spotkania z historią. Tego dnia rekonstruktorzy postanowili strollować kampanię wyborczą polityka startującego na burmistrza miasta. Hasło wyborcze tegoż zabawnego człowieka brzmiało: „Tańszy Zgorzelec”. Jego wielką, kartonową podobiznę nosiły na plecach miejscowe dzieciaki, rozdając krówki, oczywiście z pięknym licem kandydata na papierkach. Nasza grupa, mając w obozie barokowy portret swojego dowódcy, zawiesiła go na plecach jednego z młodszych rekonstruktorów i dopisałą dużą tabliczkę: „Albrecht von Wallenstein. I nie będzie niczego!” Nieżyjący od ponad trzystu lat i zapewne przewracający się wtedy w grobie Albrecht był słynnym dowódcą wojsk czeskich. Wsławił się min. rozbiciem armii Gustawa II Adolfa- króla Szwecji. Jego armia pozostawiała za sobą spalone wsie i „nie było już niczego”. Głosowałbym. W czasie każdego z pokazów i przemarszów układano pieśni na temat naszego kandydata na burmistrza i wyśpiewywano je w takt marszu. 

DSCI1910

W czasie wolnym od potyczek, ja, oddany wam autor tego opowiadania, popierniczałem sobie po mieście, oglądając wszystkie dziwy Jakubów. Razem z Agnieszką wpadliśmy wprost do domu filozofa imieniem Jakub Bohme. W czasie sztuki teatralnej poświęconej temu patronowi Jakubów dowiedziałem się, dlaczego był taki ważny dla tej imprezy i skąd się wzięła jej nazwa. Do końca dnia obejrzałem jeszcze wiele fantastycznych pokazów teatrów ulicznych, kupiłem drobne upominki dla rodziny i uczestniczyłem w niejednej walce Szwedów ze zwolennikami Wallensteina. Po dwóch dniach spędzonych w XVII wieku prawie zapomniałem, czym jest samochód i jak się używa komputera. Uznajcie, proszę, to nędzne usprawiedliwienie opóźnienia startu naszego bloga. Wychodząc w niedziele z rynku zastanawiałem się, dlaczego te wszystkie kobiety nie siedzą z dziećmi w domach, tylko pracują. Przecież rewolucja feministyczna miała być DOPIERO za 200 lat!

DSCI1913 DSCI1914

W następnym wpisie przeczytacie o zbliżającej się wielkimi krokami rocznicy. Zostańcie z nami.


Spodobał Ci się ten wpis? Udostępnij go na Facebooku!

Polub nas na Facebooku i obserwuj na instagramie, by nie przegapić kolejnych wpisów.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Relacje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Jakuby – Zgorzelec XVII wieku

  1. Pingback: Niewidzialne podsumowanie roku 2014 | Blog Niewidzialnych

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s